poniedziałek, 27 lipca 2020

"Dzień rozrachunku" John Grisham | Wyd. Albatros

 
Miałam spore oczekiwania, jeśli chodzi o tę konkretną książkę. Liczyłam na wciągającą fabułę, ciekawe i zaskakujące zwroty akcji, a także bohaterów, z którymi będę mogła sympatyzować. Miałam nadzieję, że John Grisham wzbudzi we mnie tak duże zainteresowanie, że nie będę potrafiła odłożyć „Dnia rozrachunku”, póki nie dowiem się, jakie jest jego zakończenie. Czy autorowi się to udało? Cóż... Poniekąd.

1946 rok, Clanton w stanie Missisipi. Pete Banning, głowa szanowanej rodziny, chrześcijanin, a przede wszystkim ceniony obywatel miasta i odznaczony bohater II wojny światowej przybywa pewnego dnia do miasta i… z premedytacją zabija lokalnego pastora, Dextera Bella. Nikt nie wie, dlaczego to zrobił. Jedynym komentarzem Pete’a Banninga na pytania szeryfa i prawników jest to, że nie ma nic do powiedzenia. Nie zamierza dzielić się bowiem swoim motywem ani z sędzią, ani z ławą przysięgłych, ani nawet z najbliższą rodziną. Jest gotowy umrzeć, byle tylko zabrać swoją przeszłość do grobu”

Przyznaję, że „Dzień rozrachunku” przekonał mnie do siebie intrygującym opisem z tyłu okładki. Byłam ciekawa, jakie wydarzenia wpłynęły na głównego bohatera do tego stopnia, że był skłonny ot tak, w biały dzień zamordować drugiego, na pozór dobrego człowieka. Zaintrygowało mnie to tym bardziej, że nie chciał wyjawić swoich motywów nawet wtedy, gdy zaczęła grozić mu kara śmierci. Jak dużą tajemnicę skrywał, że był gotowy za nią umrzeć? Co takiego chciał ukryć przed światem i bliskimi?

Książka jest z całą pewnością intrygująca. John Grisham zasługuje na uznanie, zwłaszcza jeśli chodzi o poruszenie wątku drogi prawnej, jaką musieli przebyć obrońcy głównego bohatera. Jako że historia zaczyna się w momencie popełnienia zbrodni przez Pete’a Banninga, główną osią fabularną książki stają się rozprawy sądowe i walka o to, która ze stron konfliktu ma rację. Autor poddaje tym samym swoich czytelników trudnej próbie. Z jednej strony mamy bowiem naszego głównego bohatera – byłego, szanowanego żołnierza, którego motywy nie są nam znane – z drugiej pastora, o którym nie wiemy zbyt wiele, ale zdajemy sobie sprawę, że według mieszkańców Clanton nie powinien zginąć. Nie wiemy, czy powinniśmy czekać na rozwiązanie zagadki i liczyć, że protagonista miał dobry powód, by zabić, czy od razu stanąć po stronie prawa. Czy mając do czynienia z bohaterem, który walczył w obronie tak wielu ludzi, możemy inaczej patrzeć na to, co zrobił? Czy możemy go usprawiedliwiać? Czy w ogóle możemy usprawiedliwiać morderstwo, w dodatku takie, które zostało dokładnie zaplanowane?

W przypadku bohaterów nie ma się raczej do czego przyczepić. Są ciekawi i oryginalni. Niektórzy budzą większą sympatię, inni mniejszą, ale nie dlatego, że coś jest z nimi nie tak, ale z powodu odmiennych charakterów, jakie zostały im nadane przez autora. Pete’a Banninga, mimo zbrodni, da się polubić, zwłaszcza poznając jego trudną przeszłość. Jego rodzina i prawnicy, którzy odgrywają w tej historii dużą rolę, także mają wiele do zaoferowania pod względem różnorodności poglądów, czy samych zachowań.

Jeśli chodzi o aspekt techniczny, mam z nim pewien problem. Książka została podzielona na trzy części: swego rodzaju segmenty związane z teraźniejszością, przeszłością i przyszłością rodziny Banningów. Pierwszy z nich obejmuje czas, który następuje zaraz po dokonaniu przez głównego bohatera niezrozumiałej dla nikogo zbrodni. Drugi porusza temat II wojny światowej i tego, co dokładnie Pete musiał znieść, aby przeżyć na froncie. Trzeci segment to rozwiązanie całej sprawy. W tym miejscu czytelnik dowiaduje się, jak zakończyła się ciągnąca miesiącami rozprawa dotycząca tego, komu przypadnie ogromny majątek Pete’a Banninga. Zostaje również rozwiązana zagadka związana z niezrozumiałymi motywami głównego bohatera. W końcu odkrywamy, co nim kierowało. I… jakkolwiek przykro mi to mówić, mnie kierujące bohaterem pobudki nieco rozczarowały. Po ponad pięciuset stronach oczekiwania i niepewności, byłam nastawiona na coś więcej. Liczyłam, że skoro Pete Banning był gotów poświęcić życie, aby jego tajemnica nie wyszła na jaw, będzie to coś, co mnie zszokuje i poda w wątpliwość to, czy został słusznie skazany. Okazało się tymczasem, że z łatwością przewidziałam zakończenie.

Mimo wszystko zakończenie ma sens i jeśli głębiej się nad nim zastanowić, pasuje do poruszonych wcześniej wątków i atmosferą panującą w pierwszej połowie XX wieku. Mój największy zarzut kieruję głównie w stronę drugiego, a więc wojennego „segmentu”. Jakkolwiek został on przez autora bardzo dobrze poprowadzony, a same opisy oddały brutalność i realia II wojny światowej, tak nie uważam, aby był on w ogóle potrzeby. Biorąc pod uwagę całokształt, przedstawienie całej historii bohatera od początku do końca i dokładne relacjonowanie tego, co przeżył, stanowi jedynie przedłużenie dla fabuły. Ciekawe, szokujące i bolesne zważywszy na tematykę, a jednak wciąż przedłużenie, które ostatecznie nie ma aż tak dużego wpływu na finał historii. Nawet jeśli jest z nim w jakimś stopniu powiązane, według mnie spokojnie można by go było skrócić. Książka ani trochę by na tym nie ucierpiała.

Dzień rozrachunku”, mimo kilku wad, jest naprawdę dobrą książką. Styl Johna Grishama, jakkolwiek nieco zbyt rozbudowany, jest bardzo plastyczny i porządny. Czytelnicy znajdą w nim elementy książki obyczajowej, thrilleru prawniczego i powieści historycznej. Autor zagłębia się w historię II wojny światowej, a także dokładnie nakreśla tło społeczno-obyczajowe całej historii. Porusza tematy zdrady, rasistowskich zachowań, funkcjonowania sądów w latach czterdziestych ubiegłego wieku, a także ludzkiej moralności. Moim zdaniem to ciekawa pozycja, po którą warto sięgnąć. Żałuję tylko, że autor nie pokusił się o bardziej emocjonalny język, który w większym stopniu pozwoliłby czytelnikowi wczuć się w fabułę, a co istotniejsze, utożsamić z bohaterami. Zakładam, że był to zabieg celowy, aby nie faworyzować żadnej ze stron i pozwolić odbiorcy samemu wydać swój własny osąd. Mimo to wciąż chętnie poznałabym uczucia, jakie towarzyszyły poszczególnym postaciom. Zwłaszcza głównemu bohaterowi Pete’owi Banningowi. 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz