poniedziałek, 4 stycznia 2021

"Kraina zeszłorocznych choinek" J. Szarańska | Wyd. Czwarta Strona

Nadszedł czas na ostatnią książkę świąteczną w tym roku (a właściwie w te święta, mamy już w końcu nowy rok). Wisienką na torcie została w tym wypadku „Kraina zeszłorocznych choinek” Joanny Szarańskiej. I wiecie co? To była tak pyszna wisienka, że chciałabym dostać kolejną!

W pewien listopadowy poranek w urokliwym miasteczku swoje podwoje otwiera sklepik ze świątecznymi dekoracjami o intrygującej nazwie Kraina Zeszłorocznych Choinek. Sklep jest wyjątkowy; nie ma w nim dwóch takich samych ozdób, nie ma też cen. Jego wnętrze wypełnia atmosfera ciepła i miłości, a każdy z klientów znajduje w nim nie tylko idealną choinkową dekorację, bombkę czy aniołka, ale coś jeszcze… To właśnie tutaj splatają się drogi i losy mieszkańców miasteczka oraz przyjezdnych. Powracają wspomnienia dawnych uczuć i strat, nawiązują się nowe miłości i przyjaźnie.”

Nie ukrywam, że od dłuższego czasu kusiło mnie, aby sięgnąć po tę książkę. Przyciągały mnie do niej nie tylko ciekawa okładka (która nie wiedzieć czemu przywodzi mi na myśl opakowanie świątecznej czekolady), ale i sam tytuł. Tytuł jakże tajemniczy i intrygujący, bo zapoznając się z nim, czytelnik od razu zaczyna zastanawiać się, czym jest owa „Kraina zeszłorocznych choinek”.

W książce mamy do czynienia z historią opowiadaną z perspektywy kilku osób. Każdą z nich poznajemy niedługo przed świętami. W książce pojawia się więc Nina, która chciałaby przyjechać do domu na wigilię (ale opiekuje się pewną wiekową, ale jakże charakterną staruszką), a także jej mama, która chciałaby przygotować dla córki barszcz z kiszonych buraków (ale pokłóciła się z siostrą, która za karę zabrała jej zeszyt z rodzinnymi przepisami). Mamy tutaj również do czynienia z dziewięcioletnim Antkiem (który marzy o świętach z bliskimi, ale jego rodzice są po rozwodzie) i pana Józefa, który pewnego dnia postanawia otworzyć pewien tajemniczy sklepik ze świątecznymi ozdobami. Miejsce, w którym nie ma cen, a które nazywa właśnie „Krainą zeszłorocznych choinek”.

Jeśli chodzi o bohaterów, naprawdę się z nimi polubiłam. Wszyscy mają jakieś indywidualne cechy, wszyscy zmagają się z problemami, które starają się rozwiązać. Antkowi ciężko jest się pogodzić ze śmiercią ukochanego dziadka i rozwodem rodziców, Beata i Danuta nie chciałyby się kłócić przed samymi świętami, a Nina wraz z panią Heleną (i pewnym nieoczekiwanym towarzyszem podróży) usiłują dotrzeć całe i zdrowe do swojego rodzinnego miasta. Nie można zapomnieć przy tym o panu Józefie, który chcąc uporać się z przeszłością, postanawia sprzedać swoją kolekcję świątecznych dekoracji, ale nikt, poza nim, nie rozumie, jak dużą wartość mogą kryć niepozorne, misternie zdobione bombki. I to wszystko jest naprawdę urocze: to, z jaką czułością starszy pan podchodzi do swoich skarbów, a także to, jak wiele wspomnień się z nimi wiąże. Sama, w trakcie czytania, zaczęłam się zastanawiać nad tym, do których ozdób świątecznych żywię głęboki sentyment. Nagle w mojej głowie zaczęły pojawiać się obrazy kolorowych figurek, które co roku wieszamy z rodziną na choince, mikołajów, które niegdyś trzymały w okrągłych rączkach czubate drzewka, plastikowych, połyskujących bombek, które obecnie zastąpiły te ładniejsze, szklane. Z pewnością „Kraina zeszłorocznych choinek” budzi w czytelniku chęć zastanowienia się nad takimi, zdawać by się mogło, mało istotnymi drobiazgami. Detalami, które w nawale świątecznych obowiązków i przygotować, niekiedy zwyczajnie przestają być widoczne.

Kraina zeszłorocznych choinek” to opowieść, w której Joanna Szarańska porusza kilka istotnych wątków. W książce znajdziemy przy tym nie tylko przygnębiające, trudne motywy takie jak strata, czy tęsknota, ale również te zabawne jak młodzieńczy i starczy bunt, czy chociażby samochodowe problemy żołądkowe, kiedy tuż obok za kółkiem siedzi obcy, ale wyjątkowo przystojny kierowca. Autorka jest bardzo subtelna, a zarazem zabawna w swoich opisach. Ma ponadto bardzo przyjemny styl pisania, co udowodniła już przy okazji swoich poprzednich książek. Bez wahania mogę uznać „Krainę zeszłorocznych choinek” za jedną z najbardziej świątecznych lektur, jakie dane mi było przeczytać w tym roku. Ta klimatyczna powieść kryje w sobie tak wiele grudniowej magii, że nie sposób nie myśleć przy niej o nadchodzących, czy nawet minionych świętach. Zdecydowanie mogę ją polecić każdemu, kto szuka w tym okresie, choć odrobiny ciepła!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz