sobota, 8 grudnia 2018

"Zła miłość" Samanta Louis | Wyd. e-bookowo.pl | Recenzja przedpremierowa

„Długo na to czekałam. Każda komórka we mnie krzyczała, by mnie dotknął. Drżałam w oczekiwaniu, a w duchu modliłam się, by wreszcie to zrobił, by mnie w końcu pocałował.”

fragment książki „Zła miłość”


Patronaty mają to do siebie, że z jeszcze większą niecierpliwością czeka się, by przeczytać daną książkę. „Zła miłość”, którą miałam przyjemność przyjąć pod swoje zakurzone skrzydła, przeszła długą drogę, nim dostałam szansę się z nią bliżej zapoznać. Czy więc po pokonaniu tak ciężkiej, wyboistej ścieżki, wciąż pozostało w niej to, co najlepszego mogą zaoferować nam książki new adult? Czy autorka spełniła moje oczekiwania? No cóż… tak.

wtorek, 4 grudnia 2018

"Geekerella" Ashley Poston | Wyd. Czwarta Strona


„Spójrz w gwiazdy. Obierz kurs. Leć.”

fragment książki „Geekerella”


„Geekerellę” uznałam za interesującą nie tylko ze względu na fakt, iż w książkowej społeczności mówiło się o niej niemal bez przerwy (i nadal się mówi), ale również przez to, że byłam ciekawa, z jakiej strony zostanie poruszony temat bycia geekiem. No… dużą rolę odegrała też błyszcząca, cudowna okładka, która jest bardzo delikatna i oszczędna w detalach, a zarazem idealnie oddaje klimat książki. Niemniej jednak, decyzja, by przeczytać tę pozycję padła dość niespodziewanie. Czy była słuszna?

niedziela, 25 listopada 2018

"Gildia magów" Trudi Canavan | Wyd. Galeria Książki



„Wiesz dobrze, że ukrywanie tajemnic za drzwiami wymaga pewnej praktyki. Im bardziej martwisz się o to, że coś się wyda, tym trudniej ci to ukryć. ”

fragment książki „Gildia magów”


Zawsze, gdy natykałam się na tę książkę, a raczej całą trylogię, później, gdziekolwiek bym o niej nie wspomniała, dostawałam w odpowiedzi wiadomości typu: „Genialne! Czytaj zaraz! Uwielbiam!”. Muszę przyznać, że już samo to było wystarczająco dobrym motywatorem, aby skusić mnie do sięgnięcia po „Gildię magów” i przekonanie się na własne oczy, czemu, po tak długim czasie po premierze, wokół tej pozycji wciąż wrze. Muszę przyznać, że teraz chyba już wiem dlaczego…

sobota, 17 listopada 2018

"Sekret Tatiany" Gill Paul | Wyd. MANDO

„Melancholia to stan rosyjskiej duszy”

fragment książki „Sekret Tatiany”


Gdy tylko zobaczyłam okładkę „Sekretu Tatiany” Gill Paul, a właściwie obie okładki, od razu stwierdziłam, że chciałabym jak najszybciej przeczytać tę książkę. Odkąd przyszło mi natknąć się na „Dumę i uprzedzenie” Jane Austen, mam dziwną słabość do obyczajówek i romansów historycznych. Ciągnie mnie wszędzie tam, gdzie pojawiają się wytworne suknie, dawny, elegancki język wyniesiony rodem z salonów, czy motyw delikatnych, ostrożnych uczuć, wśród których da się jednak odnaleźć wyjątkową, burzliwą namiętność ukrytą gdzieś pod warstwą manier, anturażu, czy obycia. Miałam ogromną nadzieję, że znajdę to wszystko w „Sekrecie Tatiany”.

sobota, 10 listopada 2018

"Cmętarz Zwieżąt" Stephen King | Wyd. Prószyński i S-ka


„Ziemia serca mężczyzny jest kamienista. Mężczyzna hoduje, co może... opiekuje się tym.”



fragment książki „Cmętarz Zwieżąt”


Jeśli ktoś z zasady nie powinien mieć nic wspólnego z horrorami to z pewnością ja. Moja osoba spokojnie mogłaby się znaleźć w ścisłej dziesiątce, jeśli nie pierwszej piątce takich ludzi. Z wyjątkiem starych filmów, których efekty specjalne mogłyby spokojnie konkurować z rysunkami dzieci z przedszkola, unikam horrorów jak ognia – wliczając w to również zwiastuny. Nie chodzi nawet o to, że mnie przerażają (choć pewnie w większym lub mniejszym stopniu o to też), ale raczej o fakt, że moja wyobraźnia jest... dość wybujała i specyficzna. Lubi stroić sobie ze mnie w nocy żarty, a że zdarza mi się po strasznych seansach poważnie lunatykować i mieszać jawę z rzeczywistością, staram się omijać szerokim łukiem filmy lepszej jakości. Z książkami jednak, jak się okazuje, nie mam takiego problemu. Przekonałam się o tym, czytając „Cmętarz Zwieżąt” Stephena Kinga.

wtorek, 30 października 2018

"Czas żniw" Samantha Shannon | Wyd. Sine Qua Non

 „Ten poranek płonął, moja kochana,
Gdy obudził nas październikowy świt,
Ogień łąkę trawił, jasną i słodką,
O, duchu doliny, przyjdź!
Stoję w popiołach, tam gdzie ty się błąkasz,
Gdzie Irlandia czeka wciąż na powrót twój.”

fragment książki „Czas Żniw”


Z reguły jestem zdania, że ilość emocji, jakie potrafi we mnie wywołać aktualnie czytana książka, jest interesującym wyznacznikiem tego, jak bardzo dana historia jest zadowalająca. Nie ważne, czy są to uczucia negatywne, czy pozytywne – skoro je czuję, oznacza to, że autorowi udało się zagrać na moich emocjach równie skutecznie, co pianiście na koncercie. Jakie więc mogłoby być moje zdanie o książce, przez którą już po stu stronach tekstu, miałam ochotę wymordować połowę bohaterów i prawdopodobnie miałabym przy tym szeroki uśmiech na twarzy? No cóż… jestem zachwycona.

sobota, 27 października 2018

"Alicja w krainie zombi" Gena Showalter | Wyd. HarperCollins

„Gdyby ktoś mi powiedział, że całe moje życie zmieni się między jednym uderzeniem serca a drugim, parsknęłabym śmiechem. Od szczęścia i tragedii, od niewinności do upadku? Żarty. Ale tyle wystarczyło. Jedno uderzenie serca. Mgnienie oka, oddech, sekunda - i wszystko, co znałam i kochałam, zniknęło. ”

fragment książki „Alicja w krainie zombi”


„Alicję w krainie zombi” skończyłam czytać dosłownie wczoraj, więc pisząc tę recenzję, mam jej treść świeżo w pamięci. Na wstępie zaznaczę, że naprawdę lubię tematykę zombie; w przeciwieństwie do wampirów, czy wilkołaków, te potworki wciąż kryją w sobie coś, co z sukcesem potrafi mnie do nich przyciągnąć. Bezmyślne, pozbawione choćby krzty współczucia, nie wahają się zaatakować ani zabić potencjalnej ofiary. Oglądałam „The walking Dead”, do starszych produkcji, jak „Zombieland”, czy „Noc żywych trupów” również pałam cichą sympatią. Chyba właśnie przez to z tak dużym zaufaniem podchodziłam do tej pory do książek, w których poruszany był temat zombie… Cóż… teraz chyba będę zachowywać większą czujność.